piątek, 7 grudnia 2012

Pamiętnik Prim r.4


Pamiętnik Prim~~

Nie rozumiem ich. Nie rozumiem organizatorów tych dziwnych głodowych igrzysk. Ogłosili nowe zasady!! Mogą wygrać dwie osoby, o ile są z jednego dystryktu. Katniss i Peeta jeszcze żyją, wiec mogą wygrać!! Może zobaczę jeszcze Katniss!!  Tak się cieszę! Za tą jedna zasadę trochę bardziej lubię organizatorów igrzysk. Katniss właśnie szuka Peety, a ja muszę iść wydoić Damę. Jaskierek gramoli mi się na kolana. Głaskam go  i przytulam.
-Jaskierku myślisz że Katniss wróci do domu?
-Mrrrr – słyszę w odpowiedzi.
-Ja mam nadzieję że tak. – Kładę go na ziemię, głaskam, biorę wiadro i wychodzę. Zastanawiam się czy te zasady na igrzyskach są chwilowe czy naprawdę Seneca Crane się zlitował nad ludźmi. Idę tak, idę i naglę czuję pod stopami błoto. Jestem koło bramy dwunastego dystryktu! Ile szłam? Dwadzieścia, trzydzieści minut? Przecież idę tylko do damy. Zawracam i znowu myślę o Katniss, i o tym czy już znalazła Peetę. Żeby im się poszczęściło! Nie zauważam nawet że już jestem koło obory, w której mieszka Dama. Wchodzę tam i zauważam że Gale leży obok mojej kozy i śpi. Podchodzę cicho do Damy, stawiam wiadro i zaczynam doić. Gale się obraca w moją stronę. Ma bardzo dziwną minę. Trochę smutną, a trochę złą. Staram się doić ciszej ale Gale się ciągle kręci. No i w końcu się obudził.
-Cześć Gale.-mówię.
-O! Prim. Cześć mała.
-Mówiłam Ci już żebyś mnie tak nie nazywał!
-Oj dobra. A jak mam Cię nazywać?
-A jak mam na imię? – odpowiadam pytaniem na pytanie.
-Prim – uśmiecha się.
-No właśnie.
-Jak tam Głodowe Igrzyska?
-Dobrze. A u Ciebie?
-Jakoś lecą.
-Mam nadzieję że Katniss odnajdzie Peetę.
-Co ty nie oglądałaś? Odnalazła go. Peeta ma głęboka ranę na nodze.
-Byłam na spacerze. Musiałam trochę się przewietrzyć.
-Rozumiem.- Patrzę na Damę, a później na wiadro i zauważam że mleko się zaraz wyleje z wiadra.
-Musze już iść do domu.
-Odprowadzić Cię?
-Możesz. Pomożesz mi nieść wiadro?
-Nie ma sprawy – bierze wiadro jak by to było piórko i wychodzi. Na progu rzuca tylko – idziesz? – i patrzy na mnie z troską – Widzę że jesteś zmęczona. Jak wrócisz do domu to od razu połóż się spać.
-         Tak. Dobra rada. Chciałbyś może przyjść dzisiaj do nas na obiad?
-         Z chęcią. Mogę zabrać braci?
      -    Jasne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz